wtorek, 9 sierpnia 2016

Majówka 2014. Ukraina Zakarpacka, Rumunia. Część 3. Opuszczona stacja Câmpulung la Tisa.

Post ten to wynik "robienia porządków" na blogu. Uznałem, że niektóre posty są zbyt długie i zawierają za dużo zdjęć, w związku z czym postanowiłem podzielić niektóre relacje na więcej części.

Dla osób śledzących po kolei relację "Majówka 2014. Ukraina Zakarpacka, Rumunia" jest to kolejny post, podlinkowany na końcu poprzedniego i z linkiem do kolejnego. Dla osób które weszły tutaj po raz pierwszy, informacja powyżej.

Tak czy inaczej życzę wszystkim miłego oglądania :)
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Opuszczona stacja Câmpulung la Tisa

Po wizycie w Săpâncie postanowiliśmy wrócić do Sygietu. Nie chciało nam się czekać na jakikolwiek transport, więc kawałek trasy do Câmpulung la Tisa postanowiliśmy przebyć pieszo. Po drodze zatrzymał się przy nas jadący furmanką miejscowy rolnik z (zapewne) synem, proponując podwózkę. Skorzystaliśmy z tego konnego „stopa” aż do momentu, gdy nasi furmani skręcili na pole. Po jakimś czasie dotarliśmy do Câmpulung la Tisa, gdzie przywitała nas dwujęzyczna tablica z nazwa miejscowości. Około 23% tutejszych mieszkańców to Węgrzy, tak więc nazwa Hosszúmező widniejąca poniżej była jak najbardziej uzasadniona. W samej miejscowości znajduje się opuszczona, graniczna stacja kolejowa. Jeszcze kilka lat temu docierały tu przygraniczne pociągi spalinowe D1 z ukraińskiej Teresvy. Ruch pasażerski  został podobno zawieszony po aferze z przemytem papierosów. Z powodu nie znalezienia właściciela ukrytej w pociągu kontrabandy, rumuńska straż graniczna nałożyła karę na ukraińskie koleje. W związku z tym faktem UZ postanowiła wstrzymać połączenia, aczkolwiek na stronie internetowej przedsiębiorstwa wciąż znaleźć można połączenia Teresva – Sighetu Marmației i Rachów - Sighetu Marmației figurujące jako „po ogłoszeniu”. Ciekawostką jest również fakt, ze w czasach ZSRR i komunistycznej Rumunii, pomiędzy Teresvą a Rachowem, prowadzony był tranzytowy ruch towarowy. Związek Radziecki płacił ponoć Rumunii za tą przysługę czystym złotem. Pociągi tranzytowe i pasażerskie jeździły po szerokim torze ułożonym w splocie z normalnym. Splot istnieje oczywiście cały czas, choć na odcinkach nieużytkowanych jest on zaniedbany i zarośnięty. Więcej o kolei w tym regionie można przeczytać w artykule C. Ammana pt. „Koleją do Środka Europy” zamieszczonym w czasopiśmie „Świat Kolei” (numer 03, 1996). Stacja graniczna w Câmpulung la Tisa ogrodzona jest wysokimi płotami, a wzdłuż torów na słupach zainstalowane są kamery. Obecnie są one rzecz jasna bezużyteczne. Ogrodzenie jest częściowo dziurawe, nastawnia od strony zachodniej zabita deskami a o dawnej świetności przypomina zadbany (nieuszkodzony) parterowy budynek dworca. Prawdopodobnie mieszka w nim jakiś lokator. Obok stacji znajduje się działający tartak, do którego prowadzi bocznica. Sądząc jednak po wyglądzie nie jest ona używana, tak samo z resztą jak cała linia do Sygietu.

Powrót z Câmpulung la Tisa do Sygietu trochę się przedłużył. Ze względu na nieznajomość rozkładów jazdy miejscowych autobusów musieliśmy długo czekać na przystanku. Tabliczki z informacją o kursach nigdzie nie było. Postanowiliśmy poczekać około pół godziny a następnie łapać stopa. Nikt niestety nie chciał się zatrzymać. Po jakimś czasie zauważyliśmy, że w okolice drewnianej budki, która była przystankiem przybywa coraz więcej osób. Był to widomy dla nas znak, że zaraz coś przyjedzie i nie myliliśmy się. Jakiś czas później, z Sygietu przybył (pod)miejski autobus, który kończył tutaj trasę. Chciałem kupić bilet u kierowcy, jednak gdy wypowiedziałem słowo Sygiet, kiwnął on tylko głową nie dając nam żadnego kwitka. Zajęliśmy więc miejsca, jednak chwilę później okazało się, że bilety na przejazd sprzedaje konduktorka siedząca w tylnej części pojazdu. Bilet kosztował 3 Leje.

Wracając do samego pobytu w Rumunii, dodać muszę, że z początku miał on objąć odwiedzenie miejscowości Viseu de Sus, i przejażdżkę tamtejszą kolejką wąskotorową. Jej linia prowadzi wśród górskich krajobrazów, pomiędzy karpackimi szczytami. Planu nie udało się niestety zrealizować ze względu na brak dogodnego skomunikowania. Odległość z Sygietu do Viseu De Sus to około 60 km. Kolejka odjeżdżała o godzinie 9.00. Żeby dojechać na miejsce na tę porę nie było żadnej opcji jazdy ani pociagiem, ani autobusem, ani busem.

 W drodze do Câmpulung la Tisa. Widok na ukraińska miejscowośc Gruszewo (Грушево).
Kominy i zakład w ukraińskiej Tereswie (Тересва).

Câmpulung la Tisa

 Câmpulung la Tisa. Dwujęzyczna tablica informuje, ze mieszka tutaj mniejszość węgierska.
Oprócz tablicy informacyjnej witają nas również bociany :)
Câmpulung la Tisa. Szeroki tor idący w kierunku Ukrainy.
Widoczny kształtowy semafor wjazdowy do nieczynnej obecnie stacji granicznej.
Zachodnia głowica stacji Câmpulung la Tisa. Po lewej stronie widoczny tartak, po prawej nieczynny posterunek ruchu.
 Nie mam pojęcia dlaczego nazwa miejscowości na tablicy jest przekręcona.
Na głównym planie tor szeroki (1520 mm), po lewej normalny (1435 mm).
Niedziałająca przekładnia zwrotnicowa na zachodniej głowicy stacji.
Tor szeroki przechodzi w splot z normalnym.
Perony i budynek stacji Câmpulung la Tisa.
 Budynek gospodarczy.
Wschodnia głowica stacji. Widok w kierunku Sighetu Marmației.
Widok na stację w kierunku zachodnim.
Przekładnia zwrotnicowa toru prowadzącego do tartaku...
 ...który odgałęzia się w prawo.
Splot torów. Widok w kierunku wschodnim...
...i zachodnim.
Jeszcze raz zachodnia głowica stacji. Widok w kierunku zachodnim (Ukrainy). Na lewo odgałęzia się tor szeroki.
Widok na stację w kierunku wschodnim.
Szeroki tor. Widok w kierunku zachodnim.
Câmpulung la Tisa. Przejazd. Widok w kierunku Sighetu Marmației. Po prawej stronie autobusowa wiata przystankowa.

W następnej części: Rachów, Mukaczewo - Lwów - Warszawa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz