niedziela, 16 grudnia 2012

Koleją nad Morze Żółte 2009. Część 4. Wyspa Olchon.

Wyspa Olchon (Остров Ольхон).

Kolejnym miejscem nad Bajkałem, do którego postanowiliśmy się wybrać była wyspa Olchon i miejscowość Chużyr. Znajduje się ona około 350 km od Irkucka, dojechać można tam autobusem kursującym z dworca kilka razy dziennie a także dopłynąć wodolotem. Z racji niższej ceny wybraliśmy autobus. Podróż trwa około 6 godzin i prowadzi przez kompletne syberyjskie pustkowia. Szosa początkowo asfaltowa po jakimś czasie przekształca się w gruntową, na której jest mnóstwo wertepów a pojazdy jadą bardzo wolno. Swoją drogą to podziwiam wytrzymałość rosyjskich samochodów a ściślej ich zawieszeń. Takiej ilości nierówności na drogach długo można by szukać w Europie nawet tej wschodniej. Tak na marginesie, jako ciekawostkę dodam tylko, ze w azjatyckiej części Rosji używanych jest wiele samochodów z tzw. demobilu. Pochodzą one głównie z Japonii (kierownica po prawej stronie) i Korei Południowej. Także autobus, którym jechaliśmy do Chużyru był produkcji koreańskiej.

W miarę oddalania się od Irkucka krajobraz stawał się coraz bardziej monotonny i dziki. Jedynie samochody na szosie i słupy wysokiego napięcia przypominały o jakiejkolwiek cywilizacji. Godzinami mijaliśmy góry pokryte stepową roślinnością a do autobusu wdzierał się w sporej ilości kurz. Po kilku godzinach jazdy dotarliśmy do przystani. Przeprawę obsługują dwa promy: „Olchonskie Vorota” i „Dorożnik”. Podczas cumowania kapitan wydawał komendy przez megafon a wkoło rozlegał się dźwięk rosyjskich hitów m.in.„Biełyje Rozy”. Obok przystani tym ulokowane były kioski spożywcze, WC a także sklep z pamiątkami mieszczący się w jurcie. Wkoło panował niestety ogólny bałagan – pełno walających się śmieci, pustych butelek czy też części od samochodów, co sprawiało niezbyt pozytywne wrażenie tym bardziej, że zaraz obok roztaczał swoje piękno Bajkał.

 Bilet autobusowy Irkuck - Chyr (Хужир).
Przydrożny bar "Niezapominajka" (Незабудка) w środku pustkowia w drodze z Irkucka do Chużyru. Dłuższa przerwa na posiłek.
 W drodze na Olchon. Autobus wcześniej jeździł w Korei Płd.
 Przystań promowa. Jurta w której mieścił się sklep z pamiątkami.
 W oczekiwaniu na prom.
Dwa promy łącza wyspę Olchon ze stałym lądem. jeden z nich to "Olchońskie Wrota"
 Drugi prom "Dorożnik"
Przeprawa promowa na Olchon przy dźwiękach piosenki "Biełyje Rozy" :)
 Wyspa widziana z promu.


Chużyr (Хужир).

Po przeprawie promowej, która trwała około kwadransa i następnej półgodzinie jazdy dotarliśmy do Chużyru. Jest to mała miejscowość, która można by nazwać centrum kulturalnym Olchonu. Przyjeżdża tu sporo turystów w pozytywnym tego słowa znaczeniu tzn. nie ma nowobogackich ani gangsterów, dominują backpakerzy z namiotami. Co roku odbywa się tu tez festiwal teatralny na który przyjeżdżają teatry studenckie i amatorskie z całego świata, również z Polski. Po dotarciu na miejsce kierowca autobusu zaproponował nam załatwienie noclegu. Z początku wahaliśmy się jednak cena była na tyle atrakcyjna, ze przystaliśmy na propozycję. Po drodze na kwaterę autobus zatrzymał się przy mini markecie gdzie szofer kupił flaszkę wódki następnie powiózł nas dalej do jednego z gospodarstw. Po krótkich uzgodnieniach zostaliśmy przeniesieni do innego gospodarstwa gdzie dostaliśmy kwaterę w jednym z pokoi drewnianego segmentu. Szybko zaprzyjaźniliśmy się z współmieszkańcami pochodzącymi z Angarska, było to małżeństwo z córką oraz babcia. Wspólnie dzieliliśmy się jedzeniem i herbatą i spędzaliśmy czas na długich wieczornych rozmowach.
 
Centrum Chużyru to rozległy plac, na którym znajduje się mini market wraz z małą restauracją. Przy placu usytuowane są drewniane domki wraz ze sklepikami, malutkimi barami a także wiata autobusowa. Jest to centralny punkt miejscowości gdzie miejscowi oraz okoliczni mieszkańcy przyjeżdżają na zakupy. Ze względu na brak asfaltu wszędzie unosi się mnóstwo kurzu wzniecanego przez samochody motocykle, rowery a także biegające zwierzęta. Krajobraz przypomina trochę western, w którym kowboje przyjeżdżają do saloonu na małe co nieco. Mieliśmy niezły ubaw, gdy ze sklepu wytoczyło się trzech „kowbojów” w wieku około 50 lat. Jeden z nich trzymał w ręku otwartą i wypitą do połowy butelkę wódki i podchodząc do nas krzyknął coś w rodzaju: „Oooo paliaki!!! Priviet bratia Sławianie!!!”. Na pytanie skąd wie, że jesteśmy Polakami odpowiedział, że mamy to wypisane na czołach. Po krótkim brataniu „na niedźwiedzia” całe towarzystwo wsiadło do zdezelowanej Wołgi. Główny prowodyr po skierowanym do mnie pytaniu: „A ty znajesz kak Wołga jezdit?” usiadł za kierownicą rzeczonego samochodu i wykręcił 3 wiraże wzniecając tumany kurzu. W tym momencie miałem ochotę tarzać się ze śmiechu po ziemi. No cóż zamiast rumaka dobra i Wołga:) 
 
Nad brzegiem jeziora znajduje się skała „Szamanka” będąca świętym miejscem tutejszych szamanów. Niestety nie dane nam było zobaczyć żadnego „w akcji” sądząc jednak po udekorowanych drzewach szamanizm jest tu dość powszechny. Widok skały i przeciwległego brzegu zapierał dech w piersiach. Wrażenie spotęgowane było wieczorem, gdy na plaży można było ujrzeć dziesiątki świecących punkcików. Były to ogniska rozpalane przez osoby tam biwakujące. Na przeciwległym brzegu, również można było ujrzeć pojedyncze punkciki, co było znakiem, że na tamtejszym pustkowiu również znajdują się ludzie. Ciekawym miejscem Chużyru był stary, choć jeszcze funkcjonujący port rybacki z pordzewiałymi kutrami. Powrót z Olchonu odbył się bez specjalnych przeszkód no może poza tym, że w jednym miejscu zakopał się autobus i musieliśmy wysiąść. 
 
 Chużyr. Centrum

 Chużyr. Sklep z pamiątkami w jurcie.
 Chużyr. Skała "Szamanka" - święte miejsce szamanów.
 Chużyr. Plaża. Wieczorową porą można ujrzeć na niej mnóstwo świecących punktów - ognisk.
 Najwęższy odcinek Bajkału między Olchonem a stałym lądem. Widać drugi brzeg.

 "Szamanka" w całej okazałości.
 Plaża i widok w kierunku północnym.
 Napisy ułożone z kamieni.

 Stary port rybacki.
 Na rogatkach miejscowości.
 Ulica na której mieściło się gospodarstwo z naszą kwaterą.
Powrót z Olchonu. Autobus Chużyr - Irkuck zakopał się w piachu i trzeba było wysiąść. Całe szczęście, ze nie musieliśmy go pchać:) Zdjęcie zrobione telefonem komórkowym.
Syberyjskie krajobrazy Olchonu widziane z okna autobusu. Zdjęcie zrobione telefonem komórkowym.
 Przystań promowa, tym razem po stronie wyspy.
Pan stojący na podjeździe z prawej strony to największy krzykacz na promie - ustawia wszystkie samochody i wrzeszczy na kierowców niczym bosman na statku:)
 Samochody na promie.
 Przystanek autobusowy Olchon (Ольхон) przy przystani.
 Pożegnanie z Olchonem i z Bajkałem.
Beczka na kwas chlebowy przy zajeździe gdzieś przy drodze do Irkucka.

2 komentarze:

  1. Witam.
    Bardzo przyjemnie się czyta taką relację okraszoną tyloma detalami pomagającymi zaplanować podróż. Gratuluję skwapliwości z jaką dokumentujesz wyjazd.
    Mam pytanie o Chużir - czy biwakował ktoś tam na plaży w namiotach ?
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za uznanie :) Co do biwakowania to nie jestem w 100% pewien, ale raczej tak. Wieczorami ze skały widać było kilkanaście, lub więcej ognisk. Po latach trochę trudno przypomnieć sobie niektóre szczegóły. Pozdrawiam. :)

      Usuń