czwartek, 16 maja 2013

Majówka 2013. Ukraina Zakarpacka. Cześć 1. Warszawa - Mukaczewo - Sołotwyno, Sighetu Marmației.

W długi, majowy weekend postanowiłem zrobić wypad na ukraińskie Zakarpacie połączony z krótką, jednodniową wizytą w Rumunii. Ze względu na nawał zajęć mój tegoroczny wyjazd był o wiele krótszy niż w latach poprzednich.

Warszawa - Mukaczewo - Sołotwyno.

Nie będę ukrywał, że Zakarpacie jest moja ulubioną częścią Ukrainy. Przyczynia się do tego tutejsza wielonarodowość, miejscowy klimat społeczny, bogate walory kulturowe i przyrodnicze. Bogata historia regionu, często zmieniające się granice spowodowały, ze oprócz Ukraińców zamieszkują tu również Węgrzy, Rumuni, Rosjanie, Cyganie, Słowacy a także Niemcy.
Na zachodnim krańcu regionu pasmo Bieszczad jest ojczyzną Bojków. Między górami można zobaczyć wiele starych drewnianych cerkwi. Stolica obwodu jest leżący tuż przy granicy słowackiej Użhorod – miasto podobne do wielu innych na Ukrainie, jednak ze względu na swoją przeszłość posiadające również charakterystyczną zabudowę przywodzącą na myśl miasta węgierskie lub słowackie. W wielu zakarpackich miejscowościach ludzie mówią głównie po węgiersku lub rumuńsku a tablice z ich nazwami są dwu a czasami nawet trójjęzyczne. Na południu regionu znajduje się krąg kultury rumuńskiej z charakterystycznymi, wysokimi wieżami cerkwi w stylu marmaroskim. Na wschodnim krańcu Zakarpacia zaczyna się Huculszczyzna, Jednym z jej głównych miast jest Rachów zwany „Paryżem Huculszczyzny”. Jest to najwyżej położone miasto na Ukrainie. Niedaleko Rachowa w miejscowości Dilowe znajduje się Geograficzny Środek Europy.


Bar przed dworcem kolejowym w Mukaczewie.

Tegoroczny wyjazd nie był oczywiście moją pierwszą wizytą na Zakarpaciu. W poprzednich latach zdarzało mi się jechać tranzytem przez Sołotwino i Sygiet do Bukaresztu i dalej aż do Varny. Swoją majówkową podróż rozpocząłem na Dworcu Wschodnim w Warszawie w nocy z 30/01.05. Pociąg TLK Monciak - Krupówki, prowadzący również wagony do Przemyśla był przepełniony do granic możliwości, na szczęście mieliśmy ze znajomą miejscówki. Do Przemyśla dojechaliśmy około godziny 10 rano. Wraz z nami z pociągu wysiadła spora grupa osób, również udająca się w stronę granicy. Byli to głównie ukraińscy pracownicy i studenci wracający do domu na prawosławną Wielkanoc (w tym roku przypadła ona na 5 maja). Z początku był kłopot, gdyż na przystanku zebrała się spora liczba osób a żadnego busa do Medyki nie było. Po upływie około pół godziny przyjechały dwa busy, które szybko dowiozły nas na miejsce. Przekraczanie granicy na piechotę ma tę zaletę, że nie trzeba długo czekać, tak więc już po chwili byliśmy po ukraińskiej stronie, gdzie "złapaliśmy" kolejny bus do Lwowa. Odległość około 90 km. przejechaliśmy na stojąco, jednak bardzo szybko. Ze względu na przepełnienie marszrutka nie zatrzymywała się po drodze. Po przybyciu do Lwowa i kupieniu biletów na pociąg do Mukaczewa, postanowiliśmy zjeść mały posiłek na ławce obok dworca. Potem jeszcze piwo w pobliskim barze i wsiadamy do pociągu do Mukaczewa. Była to w zasadzie elektryczka relacji Lwów - Użhorod tzw. podwyższonego komfortu a więc jadąca trochę szybciej od zwykłej osobowej elektryczki. Po kilku godzinach jazdy dojechaliśmy do Mukaczewa, gdzie czekała już na nas ekipa umówiona na wspólny wyjazd. Dodam tylko, że podczas gdy pogoda w Polsce a także we Lwowie była dosyć chłodna, po przejechaniu na południowa część Karpat znaleźliśmy się dosłownie pośrodku lata. Wieczór w Mukaczewie spędziliśmy w knajpie a także włócząc się po mieście. Następnego dnia pojechaliśmy marszrutka do Sołotwyno. Podróż trwała około 3,5 godziny.

Sołotwyno (Солотвино, Солотвина,  Slatinské Dôly,  Aknaszlatina / Faluszlatina).

Sołotwyno. Opuszczona kopalnia soli

Sighetu Marmației

Po przenocowaniu w Sołotwyno, nazajutrz postanowiliśmy udać się do położonego po drugiej stronie Cisy rumuńskiego Sygietu. Jako, ze część z moich współtowarzyszy podróży postanowiła wyjechać tego samego dnia popołudniowym pociągiem do Lwowa, wyprawę przez granicę rozpoczęli oni wcześnie rano, tak aby odpowiednio wcześniej wrócić na Ukrainę. Ja z racji niechęci do porannego wstawania postanowiłem pospać dłużej a do Rumunii dotarłem około południa. Przejście graniczne Sołotwyno - Sighetu Marmatiei można przekraczać pieszo. Przechodzą je głównie lokalni  mieszkańcy z obu stron granicy udający się na handel i zakupy a czasami turyści, dla których jest ono punktem tranzytowym na szlaku Ukraina - Rumunia. Po stronie ukraińskiej pogranicznicy czasem wypytują z ciekawości o cel wizyty, to samo jest z resztą po stronie rumuńskiej, jednak przechodzenie odbywa się bezproblemowo.

Sygiet (Sighetu Marmației) to małe, spokojne miasteczko położone w północnej części rumuńskiego Marmaroszu. Znajduje się tu kilka świątyń różnych wyznań, rynek, targ a także ciekawe muzeum ofiar komunizmu urządzone w byłym więzieniu. W Sygiecie jest również stacja kolejowa skąd odjeżdżają pociągi wgłąb Rumunii w tym do Timisoary i Bukaresztu. W obecnym rozkładzie jazdy (2012/2013) można dojechać stąd również do Budapesztu. 

W restauracji (w której bywałem już wcześniej) odnalazłem współtowarzyszy podróży. Po zjedzeniu smażonego sera z frytkami pospacerowaliśmy trochę po mieście, po czym oni udali się z powrotem na Ukrainę a ja zostałem w Sygiecie. Postanowiłem odwiedzić wspomniane wcześniej Muzeum Ofiar Komunizmu.

Rumunia. Stacja Sighetu Marmatiei. Odjazd pociągu do Viseu De Jos.
 Rumunia, Sighetu Marmatiei. Wagony pociągu do Bukaresztu.
Rumunia, Sighetu Marmatiei. Stacja Sighetu Marmatiei. Budynek dworca. 
Sighetu Marmatiei. Dom przy ulicy Mihai Viteazu.
 Sighetu Marmatiei. "Obowiązkowy" Lidl na miejscu;)
Sighetu Marmatiei. Pałac Kultury. Z prawej strony (patrząc na zdjęcie) w wieżyczce jest knajpa, gdzie sympatyczny emeryt serwuje zimne piwo "Ursus" - jak dla mnie najlepsze rumuńskie piwo.
Sighetu Marmatiei. Strada Luliu Maniu. W oddali kościół reformacki (Biserica Reformata).
Sighetu Marmatiei. Pomnik Ioana Mihalyi.
Sighetu Marmatiei. Kościół reformacki (Biserica Reformata).
Sighetu Marmatiei. Kościół grekokatolicki przy ulicy 22 grudnia 1989. W weekend majowy przypadła prawosławna Wielkanoc, którą obchodzą również grekokatolicy.
Sighetu Marmatiei. Węgierskie liceum ogólnokształcące. Północny Marmarosz zamieszkuje liczna mniejszość wegierska. Jest to teren dawnego Komitatu Marmaros, do którego należało również Sołotwino.
Plakaty reklamujące Masę Krytyczną.
Rumunia. Sighetu Marmatiei. Kościół rzymskokatolicki przy ulicy 22 grudnia 1989.
Sighetu Marmatiei. Parcul Central - główny deptak miasta.
Pomnik Liviu Rebreanu - rumuńskiego powieściopisarza, dramaturga, autora nowel i dziennikarza.
Sighetu Marmatiei. Ukraińskie liceum im. Tarasa Szewczenko.
Sighetu Marmatiei. Kościół ukraiński (Biserica ucraineanea).
Sighetu Marmatiei. Strada Traian.
Sighetu Marmatiei. Strada Traian róg Strada Dragoş Vodă
Sighetu Marmatiei. Nieukończony kościół grekokatolicki.
Sighetu Marmatiei. Strada Gheorghe Doja.
Sighetu Marmatiei. Strada Gheorghe Doja. Pomnik pamięci ludności żydowskiej deportowanej z Marmaroszu w czasie II wojny światowej.

W następnej części: Muzeum Ofiar Komunizmu w Sighetu Marmației.

2 komentarze:

  1. bardzo fajna relacja, tylko jedzenie jeszcze mógłbyś fotografować;)
    Muszę się wybrać na Ukrainę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki:) Na wyjazdach raczej mało jadam. Jezli już to kanapki albo frytki + smażony ser, ewentualnie pizza a więc niewegańsko. Następnym razem jak będę jadł coś ciekawego to sfotografuję:) Na wschodzie jeśli chcesz zjeść coś wegańskiego musisz poprosić o danie "postnoje", wtedy na pewno otrzymasz coś co nie zawiera ani mięsa w tym ryb, ani nabiału. Prawosławni poszczą na wegańsko.

    OdpowiedzUsuń